sobota, 13 czerwca 2015

"Prawo Agaty" - nieco inne zakończenie.. część III

 Prawo Agaty - nieco inne zakończenie.. część III

Agata drzemie z głową na teczce z aktami, obok niej na łóżku śpi Antek. Marek śpi na siedząco na podłodze, oparty plecami o łóżko, a jedną ręką o leżaczek, w którym usnęła Ania. Dookoła leżą rozrzucone zdjęcia, dokumenty i zabawki maluchów. Dzieciaki mają od kilku dni kolkę, więc Agata z Markiem czuwają całymi nocami i praktycznie nie śpią. Rozlega się pukanie do drzwi. Nie słyszą..
***
Marek się przebudził. Spostrzegł, że Ani nie ma w leżaczku. Był pewien, że zabrała ją Agata, nie chcąc go budzić. Wstaje, rozgląda się dokoła. Odwraca się za siebie, widzi śpiącą na łóżku Agatę.
- Agata! Agata! - próbuje ją obudzić.
- No co jest? - Agata pyta zaspanym głosem.
- Gdzie są dzieciaki?
- No jak to gdzie? Antek śpi tu ze mną.. a Ankę Ty usypiałeś.
- Agata, wstawaj!
- Co ty taki nerwowy?
- No powiedz, gdzie są dzieciaki!
- Weź, bo cię zaraz walnę. Nie widzisz.. - Agata podniosła głowę i spostrzegła, że obok niej łóżko jest puste.
Usiadła i rozejrzała się dokoła. Mieszkanie lśniło czystością. Wszystko było posprzątane..
- Kiedy ty zdążyłeś to ogarnąć? No, no, panie mecenasie, jednak potrafi mnie pan jeszcze zaskoczyć.. - zaśmiała się.
- Agata, do cholery, przestań się nabijać.
- O co ci chodzi? - Agata spojrzała na Marka i zrozumiała, że to nie on stoi za tym porządkiem..
Pobiegli do łóżeczek. Puste. Wózka nie było. Nerwy wzięły górę. Kuchnia.. Agata wpadła do niej pierwsza. Marek chwilę za nią. Podała mu znalezioną na stole karteczkę.
Jesteśmy na spacerze.
Odgrzejcie sobie obiad.
Macie dziś wolny wieczór.
Andrzej i Zosia
***
Wolny wieczór. Pierwszy raz od.. chyba już nie pamiętam od kiedy.. - myślała Agata, szykując się do wyjścia.
Kolacja w restauracji.. we dwoje.. bez dzieci. Już chyba zapomniałem jak to jest.. - nieświadomie wtórował jej myślami Marek.
W końcu po nakarmieniu maluchów i udzieleniu wszelkich rad Andrzejowi i Zosi, wyszli z domu, chociaż nie było to łatwe.
W trakcie drogi do knajpy, w której mieli zarezerwowany stolik, zmienili jednak plany. Jakby czytając w swoich myślach, zawrócili i skierowali swoje kroki w zupełnie inne miejsce.
- Masz klucze? - zapytała.
Uśmiechnął się i objął ją ramieniem. Szli tak w milczeniu, delektując się ciszą, której nie doświadczali od miesięcy.

***
Agata udała się do swojego gabinetu, zarzuciła na siebie leżącą togę, opadła na krzesło i zamknęła oczy. Ocknęła się po chwili i spostrzegła Marka z butelką whisky, opartego o drzwi oddzielające ich gabinety od siebie.
- I co?
- Pstro!
Roześmiali się.
- Drinka?
- Nie, dzięki, karmię.
- Czyli jeśli na przykład teraz zaproponowałbym ci seks, to też nie spotkałoby się to z aprobatą?
- Dlaczego? Wręcz przeciwnie..
Uśmiechnęła się i podeszła do niego.
- Dorota? - zapytała.
- Na wyjeździe służbowym w Toruniu.
Zaczęła go całować.
- Bartek?
- Z Anielą i Frankiem nad morzem. - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Także moja kochana pani mecenas, kanca jest nasza.
Wziął ją na ręce i posadził na biurku. Jednym zamaszystym ruchem zdjął z niej togę (chociaż zawsze twierdził, że wygląda w niej bardzo seksownie). Ona wtopiła swoje usta w jego szyję. Marek rozpiął jej sukienkę i zaczął rękoma pieścić odkryte plecy. Zatracili się w sobie kompletnie, pierwszy raz od dawna, zapominając o wszystkim dookoła. Było im to bardzo potrzebne.
***
Marek wrócił z chińczykiem. Znalazł Agatę na dachu. Usiadł obok niej.
- To jest ta romantyczna kolacja? - zaśmiała się Agata.
- No wiesz.. w końcu od tego wszystko się zaczęło.
- No tak.. wyrwałeś mnie na najlepszego chińczyka w mieście.
- Niewiarygodne.
- No, ale tak było.
- Niewiarygodne jest to, że siedzę na dachu z mecenas Przybysz, która mówi ludzkim głosem.
- Ha! Ha! Ha!
Agata położyła głowę na kolanach Marka.
- Wiesz, że tamtego wieczoru, byłam u ciebie..
- Wiem, Maria mi powiedziała.. szkoda tylko, że nie od razu..
- Zastanawiasz się czasem, jakby to wszystko się ułożyło, gdyby..
- Jest dobrze tak, jak jest. - odpowiedział i pocałował ją w czoło.
- Jesteśmy zaproszeni jutro na kolację do Cybulskich.. aaa i Tośka dzwoniła, że przyjedzie w przyszły weekend poznać Ankę i Antka.
Siedzieli tak całą noc i wspominali stare czasy. Śmiali się z początków swojej znajomości i oglądali w telefonie zdjęcia dzieciaków. Przez chwilę tkwili w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
- No powiedz to.. - szepnęli jednocześnie.
- Ale co? - znów razem.
- No przecież wiesz.. - zakończyli.
Nadal trudno przychodziło im mówienie o uczuciach, ale to przecież nie miało znaczenia. Czasem nie trzeba mówić wprost, to po prostu się czuje.
- Dobra. Dosyć tych zwierzeń, bo zaśniemy. Zwijka. - szturchnęła go w bok Agata.
Zamykając drzwi Marek szepnął jej jeszcze do ucha, że zawsze chciał to zrobić w kancelarii.
- Szczerze? Ja też. Mam tylko nadzieję, że nie będzie z tego kolejnej dwójki, bo nie dam rady.
Popatrzył na nią i wybuchnęli śmiechem.
- Pani mecenas nie da rady? W to akurat nigdy nie uwierzę! - krzyknął przekornie.
- No dobra, dobra.. Wracamy do tych naszych małych urwisów? Czy uciekamy? - spytała żartobliwie.
Odpowiedziała jej dłoń Marka, która objęła ją w pasie. Coraz częściej nie potrzebowali słów, aby się zrozumieć i wyrazić to, co czuli.. ten etap mieli dawno za sobą. Nie prowadzili już życia obok siebie, ale ze sobą i w dodatku z dwójką małych istot, uzależnionych od nich w stu procentach, które w tej właśnie chwili ostro dawały popalić swoim dziadkom.

The End. :))) Thanks for reading. 

Źródło zdjęć: 
http://prawoagaty.tvn.pl/foto,794,g/pocalunek-agaty-i-marka-w-13-odcinku,42461.html 
http://superseriale.se.pl/galerie/158964/386865/prawo-agaty-7-sezon-odc-1-andrzej-przybysz-marian-opania-zofia-ewa-borowik/

3 komentarze:

  1. Jest szansa na dalszy ciąg np. 5 lat później? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jj89: No no no :D:D Bardzooo mi się podobało,takie opowiadania to ja mogę czytać :D:D

    OdpowiedzUsuń